Czy windykowany dłużnik może być wdzięczny windykatorowi?

Czy windykowany dłużnik może być wdzięczny windykatorowi?

Autorem artykułu jest Jarek Ciesielski

Problem z dłużnikami mają niemal wszystkie instytucje finansowe i firmy różnych branż, a polega on głównie na tym, aby w miarę szybko (czyt. skutecznie) wyegzekwować od dłużnika zaległe pieniądze. Należy to zrobić tak, aby zachować dobre stosunki z kontrahentem. Przecież nikt nie chce stracić klienta. Wiemy przecież ile zachodu wymaga pozyskanie nowego klienta. Czy to jednak możliwe? Okazuje się, że tak. Mało tego, dłużnik może dalej pozostać dobrym partnerem w interesach i być bardzo lojalny.

Nie chodzi tu bynajmniej o to, aby dłużnik z radości wieszał się na szyi windykatorowi. Jestem wręcz pewny i to wiedzą wszyscy (a przynajmniej powinni wiedzieć), że profesjonalnie przeprowadzone działania windykacyjne i do tego jeszcze przez osobę kompetentną, znającą się na robocie mogą przynieść zaskakujące wyniki.

Wiem oczywiście, że obraz windykatora każdy z nas ma wyrobiony. Niestety to obraz przedstawiający zwykle grupę np. czterech mężczyzn z ogolonymi głowami i z kijami bejzbolowymi.

To absolutnie nie ma nic wspólnego z windykacją. Zdecydowanie odcinam się od tego. To po prostu są kryminaliści i do tego stawiają prawdziwych windykatorów w niekorzystnym świetle.
Windykacja to przede wszystkim NEGOCJACJE z dłużnikiem. Tak więc, aby zostać windykatorem, należy posiadać wiele umiejętności i to w różnych dziedzinach. Myślę tu oczywiście o tych, którzy chcą skutecznie windykować, a tym samym odnosić sukcesy.

Jestem z wykształcenia bankowcem, ale w sposób szczególny wyspecjalizowałem się w windykacji, czyli w egzekwowaniu należności pieniężnych. Byłem do tego zmuszony niejako sytuacją. Bank, w którym pracowałem zaczął tracić płynność finansową i w związku z tym zostałem oddelegowany ze stanowiska inspektora ds. kredytów na szefa działu windykacji. Jak się później okazało, kroki naprawcze podjęte przez dyrekcję banku były podjęte zbyt późno i w efekcie bank ogłosił upadłość.
Zanim jednak to nastąpiło ja miałem do wykonania określone i bardzo konkretne zadania.

Dodam, że absolutnie nie było wtedy żadnej publikacji na temat windykacji. Jedyną literaturą, z której korzystałem to kilka ustaw i „suche” instrukcje służbowe w zasadzie mówiące o niczym. Tak naprawdę to niewielu przedsiębiorców, a nawet bankowców wiedziało, co znaczy słowo „windykacja” i z czym to się je.

Jedno z pierwszych zadań, które otrzymałem, to wyegzekwowanie zaległych rat od pewnego rolnika – kredytobiorcę banku, specjalizującego się głównie w uprawie zbóż. Z natury jestem spokojny i tak uzbrojony w cierpliwość wszedłem na teren jego gospodarstwa. Rozejrzałem się dookoła. Gospodarstwo było zadbane. Na progu domu przywitała mnie gospodyni. Poinformowała mnie, że jej mąż jest na polu. Wskazała ręką, w którym kierunku mam iść i udałem się tam.

Dłużnik był spokojny. Wytłumaczył mi, na czym polega jego problem. Otóż nie powoływał się na jakieś klęski żywiołowe (bo i na takie wymówki się napotykałem, choć wcale ich nie było), ale okazało się niestety, że jego zboże nie odpowiadało normom, pozwalającym przyjąć je do skupu za uczciwą cenę. Nasza rozmowa trwała jeszcze jakiś czas. Uważnie słuchałem go i jednocześnie obserwowałem. Był oczywiście zdenerwowany, ale opanowany. Powiedziałem, co mu może grozić za niepłacenie. Jedyne, co mi wtedy przychodziło do głowy to oddanie sprawy do komornika.

Czułem, że to jednak nie jest rozwiązanie. Wiedziałem, że dłużnik ma wolę spłaty długu (a to się liczy), ale coś go hamuje (oczywiście brak pieniędzy).
Musiałem wykazać więcej inicjatywy. Skoro dłużnik ma towar do sprzedania, który „załatwiłby” spłatę długu wraz z odsetkami, ale nie ma na niego zbytu, więc trzeba mu w tym pomóc. W ten sposób istniało duże prawdopodobieństwo, że windykacja może okazać się skuteczna. Uruchomiłem kontakty, zawiozłem – pobrane wcześniej – próbki zboża do kilku innych skupów, rozejrzałem się po okolicy. I wreszcie udało się. Znalazłem hodowcę gęsi, który potrzebował dużej ilości ziarna do karmienia swojego stada. W tym momencie przydały się moje – wcześniej nabyte i jak się okazało ukryte – umiejętności negocjacyjne. Wynegocjonowałem bowiem bardzo dobre warunki finansowe dla obu stron. Powiadomiłem o tym dłużnika. Bardzo ucieszył się i zdziwił, że zaledwie 30 kilometrów od niego odnalazłem kogoś, kto potrzebuje akurat takiego zboża, jakie on ma. Na drugi dzień transakcja została sfinalizowana. Mój dłużnik dostarczył mu na miejsce ziarno, a ja dopilnowałem, aby pieniądze z transakcji były przeznaczone niemal w całości na spłatę długu. Okazało się też, iż pojawił się jeszcze inny hodowca gęsi chętny do podpisania umowy kontraktacyjnej na kilku sezonową dostawę zboża. Nie muszę chyba pisać jak bardzo wdzięczny był – już były – dłużnik. Ja sam zdobyłem uznanie dyrekcji banku (już w upadłości) i wśród swoich kolegów i koleżanek z pracy.
Od tej chwili postanowiłem, że wyspecjalizuję się w windykacji. Czytałem wszelkie książki prawnicze dotyczące egzekucji sądowej, administracyjnej, kodeksy, ustawy, przydatne podczas egzekucji należności pieniężnych. Moje zainteresowania poszły jeszcze dalej. A mianowicie zacząłem się interesować psychologią społeczną. Interesowały mnie wszelkie aspekty psychologiczne zachowań człowieka szczególnie znajdującego się w trudnych sytuacjach. Niestety wtedy dostępność do literatury na ten temat była mocno ograniczona. Dziś odnalazłem wręcz skarbnicę wiedzy na temat psychologii, manipulacji i psychomanipulacji. Więcej informacji na ich temat można znaleźć klikając na te linki: http://manipulacja.zlotemysli.pl/jc081065.php i http://psychologia-manipulacja.zlotemysli.pl/081065.php .Zachęcam do ich lektury wszystkich tych, którzy są też zainteresowani odniesieniem sukcesów zawodowych nie tylko jako windykator, ale również jako sprzedawcy, managerowie, biznesmeni.

I tak niemożliwe stało się całkiem realne.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Reklamy
Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Jaka jest różnica między windykatorem, a komornikiem?

Jaka jest różnica między windykatorem, a komornikiem?

Autorem artykułu jest Jarek Ciesielski

Czy tylko komornik może egzekwować wszelkie zaległości? Jaki przepis prawny określa jego czynności? Jakim prawem windykatorzy ściągają należności finansowe? Co lub kto ich do tego upoważnia? Czy robią to zgodnie z prawem? Co może windykator, a czego nie? Jakie przepisy prawne regulują ich działalność? Te i inne pytania nurtują nie tylko dłużników, ale też samych wierzycieli. Niewątpliwie raz na zawsze należy znaleźć na nie odpowiedź.
Kiedy przychodzi do dłużnika windykator czy też komornik, dłużnik czuje się wtedy bardzo sfrustrowany tą sytuacją. Zresztą każdy przeżywa frustracje, do kogo przychodzi ktokolwiek inny, kto chce wyegzekwować od niego pieniądze – zaległości (np. sam wierzyciel we własnej osobie). Na pierwsze pytanie: czy tylko komornik może egzekwować wszelkie zaległości? Odpowiedź brzmi jednoznacznie NIE.

Jestem częstym bywalcem wszelkich for, na których często spotykam się z oburzeniem wśród niektórych forumowiczów, że w taki czy inny sposób potraktował ich windykator czy komornik. Padają wtedy wręcz obraźliwe słowa pod adresem tych dwóch instytucji, a szczególnie pod adresem windykatorów. Często padają też pytania, a nawet gotowe już stwierdzenia, że działanie windykatora jest bezprawne, kto mu dał prawo do takiego czy innego postępowania?, że przed windykatorem można zatrzasnąć drzwi, bo on nic nie może, a do ściągania pieniędzy jest tylko uprawniony komornik i tylko jemu możemy cokolwiek zapłacić.

Muszę niestety stwierdzić, że jest to myślenie bardzo „płytkie”. Świadczy o bardzo małej wiedzy w tym temacie każdego wypowiadającego się w ten sposób. Cechuje go też bardzo mała wyobraźnia. Próbowałem nawet kiedyś komuś tłumaczyć różnicę między komornikiem, a windykatorem. Czym tak naprawdę różni się egzekucja komornicza od windykacyjnej, ale niestety ten ktoś był święcie przekonany do swoich racji i nie przyjmował żadnych tłumaczeń. A szkoda… .

Zanim jednak napiszę o różnicach tych dwóch egzekutorów to należałoby napisać o tym, co ich łączy.
Najpierw jednak wspomnę o podstawach prawnych, które pozwalają im działać. Otóż pierwszą „świętością” dla komornika jest USTAWA z dnia 29 sierpnia 1997 r. o komornikach sądowych i egzekucji (Dz.U.z dnia 29 października 1997 r.). Już w art. 1 ustawy, w rozdziale 1 przepisów ogólnych mowa jest o tym, kim jest komornik. Zacytuję tu krótką treść tego artykułu „Komornik sądowy, zwany dalej ””komornikiem””, jest funkcjonariuszem publicznym działającym przy sądzie rejonowym”. Przepisami wspomagającymi egzekucję komorniczą są na pewno przepisy kodeksu postępowania cywilnego. Jeśli natomiast chodzi o windykatora to w zasadzie nie istnieje (a przynajmniej do niej nie dotarłem) jakiekolwiek wytłumaczenie słowa „windykator”. Wiadomo tylko, że windykacja jest to odzyskiwanie należności niespłaconych, prawem dozwolone. A więc w sposób, na jaki pozwala mu prawo. Rzecz jasna, tego prawa nie może w żadnym wypadku przekroczyć. Nie można absolutnie uciekać się do przemocy fizycznej, zastraszeń, szantażu itp.

Przepisami wspomagającymi działania windykatora są na pewno przepisy kodeksu postępowania cywilnego, kodeks administracyjny, kodeks rodzinno-opiekuńczy, prawo upadłościowe itp. Dalsze wymienianie nie ma tutaj jakby większego sensu. Stosuje się, bowiem przepisy prawne, które akurat można w danej sytuacji wykorzystać (jasno wynika z tego, że konieczna jest przynajmniej pobieżna znajomość niektórych przepisów prawa). W dbałości o rzetelność wykonywanej przeze mnie pracy windykatora, zajmowałem się oprócz tego wszystkimi aspektami psychologicznymi – szczególnie zachowania człowieka w trudnych sytuacjach. Ponadto interesowałem się po trochu wszystkim tym, czym interesował się „mój” dłużnik: branżą przemysłu, w której pracował, życiem społecznym, polityką. A wszystko to po to, aby móc z dłużnikiem najpierw porozmawiać na tematy, które go interesowały (wtedy puszczały pierwsze emocje), aby – zanim przejdę do czynności windykacyjnych – zaskarbić sobie jego przychylność, zdobyć zaufanie.

Istnieją jednak pewne elementy, które łączą windykatora i komornika. Otóż pierwszym i chyba najważniejszym elementem jest to, że pracują oni na zlecenie wierzyciela. To właśnie wierzyciel jest ich pracodawcą. Tak, więc zarówno komornik jak i windykator robi to, co zleca mu aktualnie wierzyciel. Oboje też mają pewne obowiązki wobec wierzyciela. Ale tak naprawdę ich praca wykonywana jest jakby pod dyktando wierzyciela. A zatem ich głównym, a wręcz naczelnym celem jest odzyskanie należności czy to pieniężnych czy niepieniężnych, (bo i takimi zajmuje się zarówno komornik jak i windykator). Należy w tym miejscu dodać, że w zasadzie to windykator ma bardziej utrudnione zadanie (nie chcę być w tym miejscu stronniczy). Stoją przed nim dwa cele. Na pewno ma odzyskać zaległości (to nie ulega żadnej wątpliwości – tak samo jak i przed komornikiem) i drugi cel to utrzymać mimo wszystko poprawne stosunki z kontrahentem (a to już trudniejsza część zadania). W przypadku egzekucji komorniczej nie jest to chyba zbyt możliwe. Jeśli wierzyciel zdecyduje się oddać sprawę do komornika, czyli jakby nie było, wejść na drogę sądową to o ponownej współpracy – po zakończonej egzekucji – można zapomnieć.

Windykator to po prostu osoba, która egzekwuje należności niespłacone w granicach prawa na wyraźne zlecenie wierzyciela. To osoba będąca pełnomocnikiem wierzyciela. Jestem zdania, że każdy windykator powinien zawsze posiadać przy sobie pełnomocnictwo od wierzyciela i okazywać je na wyraźne żądanie dłużnika. Kiedy pracowałem dla jednej z firm finansowych o zasięgu ogólnokrajowym to wszyscy windykatorzy wyposażeni byli w legitymacje ze zdjęciem. Zawsze tę legitymację byłem zobowiązany posiadać przy sobie podczas wykonywanych przeze mnie czynności windykacyjnych. Okazywałem się nią każdorazowo, zanim zacząłem rozmowy z dłużnikiem. Zauważyłem, że powodowało to między innymi u dłużnika poczucie respektu przed moją osobą i już na samym początku ułatwiało mi to z nim rozmowy. Ponadto zachodziła pełna jasność, kim właściwie jestem i dla kogo pracuję.

Już od początku prowadzenia egzekucji rysuje się kolejna różnica. Otóż każdy z nich ma różne narzędzia, którymi może posługiwać się podczas egzekucji np. pieniężnej (dla ułatwienia pokazania różnicy przyjąłem, że będziemy mówić o egzekucji należności pieniężnych). Przede wszystkim – i to jest bardzo ważne – komornik pracuje (czy też egzekwuje pieniądze – jak kto woli) z nakazem sądowym w ręku. Warto w tym miejscu dodać, że od windykatora (dobrego windykatora) wymagane są między innymi umiejętności detektywistyczne nie wspominając o wszelakiej wiedzy prawnej, społecznej, negocjacyjnej, a nawet psychologicznej. Oczywiście w obu przypadkach wierzyciel powinien wskazać czy to komornikowi czy windykatorowi, majątek dłużnika, z którego będzie się zaspokajał. Nie ma on jednak takiego obowiązku absolutnie w żadnym rodzaju przeprowadzanej egzekucji (no, może tylko wtedy, gdy egzekucja komornicza odbywa się z urzędu – art. 797 kpc). Komornik działa tylko i wyłącznie zawsze na wniosek wierzyciela. Jeśli na przykład we wniosku egzekucyjnym zostanie wskazana przez wierzyciela tylko nieruchomość, to komornik nie może prowadzić egzekucji z ruchomości i nieruchomości jednocześnie. W praktyce wygląda to tak, że z reguły wierzyciel wskazuje wiadomą mu nieruchomość i ruchomość, a komornik dokonuje ich zajęcia. Nie wykracza więc poza treść wniosku. Komornik ma w zasadzie obowiązek poszukiwania majątku do zajęcia tylko w sprawach alimentacyjnych.

Windykator natomiast działa, a przynajmniej powinien działać, jak wspomniany przeze mnie wcześniej detektyw. Wierzyciel zwykle wskaże mu pewne ruchomości i nieruchomości do zaspokojenia się, ale nie o wszystkich zwykle wie. Zadaniem windykatora jest odnalezienie innych jeszcze nie znanych wierzycielowi składników majątkowych. Być może ten fakt, że windykator musi „wsadzić” wszędzie swój nos powoduje zdenerwowanie u ludzi. Bo kto lubi jak ktoś wsadza nos w nie swoje sprawy, albo w sprawy, które chce ukryć.

Przy okazji należy jasno stwierdzić, że wierzyciel w obu przypadkach powinien wspierać prowadzoną egzekucję (mowa o egzekucji komorniczej i windykacyjnej). To przecież na zlecenie wierzyciela prowadzona jest egzekucja i przede wszystkim dla jego dobra. Oczywiście zarówno komornik jak i windykator otrzymają za to wynagrodzenie, chociażby w postaci kosztów egzekucyjnych. Niewątpliwie ten element także ich łączy. Choć nie zawsze. Windykator będący pracownikiem firmy, której dłużnik jest winny pieniądze nie powinien doliczać kosztów windykacyjnych, ponieważ i tak otrzyma wynagrodzenie za pracę wynikającą z zatrudnienia go w tej firmie. Zwykle powinny być liczone ustawowe odsetki karne. Komornik jest na tzw. swoim rozrachunku i zawsze nawet te minimalne koszty doliczy.

Ponadto uważam, że windykacja to egzekwowanie należności, polegające przynajmniej w 80% całej pracy windykatora na negocjacji z dłużnikiem. Pozostałe 20% to zastosowane sankcje wobec „upartego” dłużnika. Windykator ma też tą przewagę nad komornikiem, że oddaniem sprawy do egzekucji komorniczej może posługiwać się w ostateczności, jako pewnego rodzaju sankcją wobec dłużnika. Słowo „komornik” jeszcze na wielu działa (i dobrze). Niestety tak jak już wspomniałem, o powtórnej współpracy z takim partnerem raczej nie będzie już mowy. Istnieje też możliwość, (którą byłem zmuszony czasem stosować) to oddanie sprawy do komornika, tylko po to, aby mógł on wydać orzeczenie o egzekucji bezskutecznej. Wtedy firma, dla której pracowałem miała szansę na odzyskanie przynajmniej części pieniędzy w postaci zwrotu podatku.

Zawsze w swej pracy windykatora starałem się dogadać z dłużnikiem, sprawdzając najpierw, co jest przyczyną niepłacenia. Byłem i jestem nadal zwolennikiem windykacji „miękkiej”. Moi koledzy po fachu wybierali przeważnie windykację „twardą”. Pewien mój znajomy nosił nawet na szelkach broń gazową i w trakcie rozmowy z dłużnikiem dyskretnie dawał mu znać, że jest uzbrojony. Ja natomiast byłem zawsze zwolennikiem bardziej inteligentniejszego podejścia i na wyniki nie mogę narzekać. Bywało tak, że nawet pomagałem dłużnikowi spłacić swój dług (ten przypadek opisałem w swoim pierwszym artykule pt. Czy windykowany dłużnik może być wdzięczny windykatorowi?).

Istotą pracy windykatora są negocjacje. Pojawiające się ogłoszenia o pracę mówią, że jakaś tam firma, bank zatrudni negocjatorów terenowych. Chodzi tu niewątpliwie o windykatorów. Rozumiem, że sam wyraz „windykator” może budzić pewien lęk czy niechęć zarówno u osób zatrudniających takich ludzi jak i u dłużników. To jest wynik nieprawidłowo wykonywanego zawodu windykatora. Słyszałem też, że jest to najstarszy zawód świata po tzw. nierządzie, a geneza jego powstania sięga Sycylii. Coś w tym pewnie jest. Przecież ludzie pożyczali sobie nawzajem pieniądze odkąd wymyślili je Fenicjanie. W udzielanych przeze mnie poradach, w prowadzonych szkoleniach zawsze mówię, że stawiam na negocjacje, jako skuteczny środek odzyskiwania pieniędzy. No cóż, jeśli coś nie wychodzi to należy popracować nad technikami windykacyjnymi.

Inną sprawą jest brak opracowań, podręczników mówiących o etyce zawodu jakim jest windykator. Pogoń za wysoką prowizją od wyegzekwowanych pieniędzy powoduje, że szczególnie młodzi windykatorzy zapominają właśnie o czymś takim jak etyka zawodu. Wtedy pojawiają się komentarze na temat windykatorów, że to zupełne bezmózgowia, nie znający się ani trochę na prawie, a ostatnio przeczytałem w książce Jarosława Holwek „Negocjacje z dłużnikami”, że nazywani są też ludźmi typu ABS to jest Absolutny Brak Szyi.

Kochani windykatorzy zmieńmy to myślenie o nas. Przecież nie zasługujemy na takie opinie. Czytajcie wszystko to co pomoże Wam w pracy. Mogę Was zapewnić, że to działa. Wszystkim, którzy chcą wręcz wejrzeć do umysłu dłużnika i sprawdzić dlaczego nie płaci, polecam niedawno przeze mnie odkryte publikacje. Zapewniam, że warto do nich zajrzeć, a na pewno mieć do nich stały dostęp http://manipulacja.zlotemysli.pl/jc081065.php http://psychologia-manipulacja.zlotemysli.pl/jc081065.php

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Jak „podejść” dłużnika?

Jak „podejść” dłużnika?

Autorem artykułu jest Jarek Ciesielski

Dobry windykator do spotkania z dłużnikiem powinien dobrze przygotować się. To przygotowanie powinno polegać na gruntownym zebraniu wszelkich informacji na temat dłużnika – jego mocnych i słabych stron. Tylko tak przygotowany windykator do rozmowy z dłużnikiem może odnieść sukces. A jak jest naprawdę?
Są różne sposoby dobrego przygotowania się do rozmów. Są też różne podejścia windykatorów do tego tematu. Niestety muszę przyznać, że tak naprawdę dobrych windykatorów, solidnie przygotowanych do negocjacji jest niewielu. Po prostu to zagadnienie (mowa o przygotowaniu się do negocjacji) jest często bagatelizowane i to nie tylko przez windykatorów, ale też przez samych wierzycieli i ewentualnie przez komorników (raczej przez ich asesorów, jeśli oczywiście zechcą negocjować).

Windykatorowi z reguły może wydawać się, że „wygodna” dla niego jest forma pracy (czyt. odzyskiwanie pieniędzy) na tzw. krzyki. Najważniejsze jest, żeby dobrze nastraszyć dłużnika, powiedzieć, co mu grozi jak nie zapłaci, postraszyć komornikiem (w wielu przypadkach nie widzę w tym sensu oprócz pewnych wyjątków), pogrozić palcem i pouczyć, że tak nie wolno, bo to jest be i załatwione.

Wierzyciel natomiast miałby często ochotę udusić gołymi rękami takiego nie płacącego kontrahenta, albo nasłać na dłużnika „ekipę” mężczyzn z pałkami. Niech zrobią swoje (np. trochę demolki lokalu), nauczą go uczciwości i niech oddaje pieniądze, które jest winien (z dużym procentem).

Komornik natomiast czuje się jak przysłowiowy „gość w białych rękawiczkach”. Często wydaje mu się (i częściowo ma rację), że samo pokazanie się wywoła u dłużnika nieodpartą chęć zapłacenia wszystkich długów (byleby się to nie rozniosło po okolicy), a on policzy sobie za czynności egzekucyjne niezłe koszty i obciąży nimi zarówno wierzyciela jak i dłużnika.

Ręczę za to, że wielu tak właśnie myśli, albo podobnie. Powyższe przykłady opisuję nie bezpodstawnie. Obserwuję niektóre fora, na których uczestnicy tych for dyskutują na temat długów i ich spłaty. W zasadzie nie spotkałem się, aby ktoś opowiadał się za odzyskiwaniem pieniędzy drogą negocjacji. Osobiście jednak jestem zdania, aby egzekucję windykacyjną rozumieć jako negocjacje w pełnym tego słowa znaczeniu. Niewielu wie, że windykacja dzieli się na „miękką” i „twardą”. Podczas stosowania tej drugiej dopuszczalne jest działanie typu „straszenie” komornikiem, zajęcia, odbieranie przedmiotów, zamykanie kont bankowych.

Ja jednak opowiadam się za windykacją „miękką”, która wymaga sporych umiejętności, wiedzy na różne tematy, sprytu, przebiegłości, jednym słowem można rzec, że kiedy odniesie się zwycięstwo (stosując ten rodzaj windykacji) to daje to niesamowitą satysfakcję.

Jak to się zwykle mówi – „cały dowcip polega na tym”, aby dobrze przygotować się do negocjacji. Cóż to znaczy? Otóż musimy zebrać wiele informacji na temat dłużnika. Dotyczy to zarówno dłużników będących firmami jak i osób indywidualnych. Ktoś mógłby spytać, a po co mi tak dużo wiedzieć o dłużniku. Najważniejsze, że się wie, jak się nazywa i gdzie mieszka. Zawsze do zebrania informacji o dłużniku przykładałem wiele uwagi. Oczywiście szczególnie do tych, gdzie przewidywałem jakieś problemy. Po prostu szukałem na nich tzw. „haka”, asa którego mogę mieć w rękawie podczas rozmów czy negocjacji. Zdawałem sobie sprawę z tego, że w zasadzie każdy człowiek czegoś się obawia, ma swój słaby punkt. Poprzez zdobywanie informacji na temat dłużnika szukamy właśnie tego „haka”, wyszukujemy „słabe” i „mocne” strony dłużnika.

To przede wszystkim ma kolosalne znaczenie, gdy chcemy w ostateczności nałożyć sankcje na dłużnika. To muszą być sankcje szczególnie dokuczliwe dla niego, jeśli mają być skuteczne. Oddanie sprawy do komornika nie zawsze może być dokuczliwe, a tym samym skuteczne. Dłużnik musi mieć tę świadomość, że po zastosowaniu tej właśnie sankcji będzie miał „utrudnione” życie. Wtedy będzie skłonny sensownie negocjować. Podam dwa takie przypadki, gdzie użyłem dość skutecznych sankcji i odniosłem pożądany skutek.

Otóż pracując jako windykator dla jednej z dużych firm finansowych, miałem zadanie odzyskiwać niespłacone raty kredytu, udzielanego konsumentom na zakup mebli. Rozmawiając z dłużnikiem wyczułem, że miał bardzo kpiący stosunek do faktu, że nie zapłacił już trzeciej raty. Spotykałem się z nim dwukrotnie, ale za każdym razem zastrzegał sobie, aby spotykać się zawsze u niego w warsztacie. Nigdy nie w domu. Przypadkowo od „życzliwego” sąsiada dowiedziałem się, że ów dłużnik bardzo obawiał się gniewu swojej żony i swoich teściów (mieszkał razem z nimi). Ta właśnie informacja okazała się potężnym narzędziem w rozmowach z tym dłużnikiem. Wyniku można się spodziewać.

Pewna firma brukarska miała kilka niezapłaconych faktur za dostawę kostki brukowej (błąd dostawcy, jak mógł do tego dopuścić!). Firma miała już do przodu zamówienia na układanie – z własnego materiału – kostki na jakiś placach i chodnikach (te informacje musiałem zdobyć). Teraz już zadanie było stosunkowo łatwe. Zastosowałem proste i popularne, (i też skuteczne) narzędzie windykacyjne, jakim jest „sprężyna windykacyjna”. Otóż spowodowałem, że producent kostki brukowej obcinał każdorazowo ilość dostarczanej kostki (musiałem go długo do tego przekonywać – obawiał się utracić odbiorcę kostki), aż do całkowitego jej zaniechania. Jak łatwo się domyśleć – dłużnik był w garści. Można było stawiać mu warunki. Z takim asem w rękawie można siadać do stołu negocjacyjnego.

Układając strategię działania trzeba włożyć w to wiele wysiłku. Zapewniam, że odniesione zwycięstwo (w wyniku takich działań) ma słodki smak. Coś na ten temat wiem.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Ściąganie długu na różne sposoby

Ściąganie długu na różne sposoby

Autorem artykułu jest Jarek Ciesielski

Ściąganie długów kojarzy się nam zwykle z komornikiem, jako z ostatecznym egzekutorem. Czyżby nie było innych sposobów na ściąganie pieniędzy? Czy egzekutorem musi być zawsze komornik? Czy tylko on ma wyłączność?
W tym miejscu powinienem nawiązać do artykułu, który napisałem, a który nosi tytuł: „Jaka jest różnica między windykatorem, a komornikiem?”. Odpowiadam w nim jasno na postawione tam pytanie „czy tylko komornik może egzekwować wszelkie zaległości?” Odpowiedź brzmi: NIE. Jak sugeruje tytuł tego artykułu, istnieją różne sposoby na ściąganie długów i istnieją różne tzw. organy publiczne, które wykonują czynności windykacyjne. Z całą pewnością, jako instytucje egzekwujące zaległości wyróżniłbym trzy zasadnicze i są to: sąd, komornik i windykator.

Co do pierwszych dwóch to nie ma absolutnie żadnych wątpliwości. We wspomnianym artykule pisałem o podobieństwach i różnicach zachodzących w relacjach komornik – windykator. Natomiast działania sądu jasno regulują między innymi przepisy kodeksu postępowania cywilnego. Mam tu na myśli Art. 759 § 1. Czynności egzekucyjne są wykonywane przez komorników z wyjątkiem czynności zastrzeżonych dla sądów. Nie będę wnikał w zagadnienie odpowiadające na pytanie – „co to znaczy czynności zastrzeżone dla sądów? W tym momencie odwołam się do Rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z dnia 09.03.1968r. gdzie jasno opisano te czynności.

Wiadomo, że zarówno komornik jak i windykator działają na wyraźne zlecenie wierzyciela. Przy czym to komornik jest uprawniony do dokonywania wszelkich zajęć ruchomości i nieruchomości i ich licytacji. W tym momencie wyłania się jasno instytucja jaką jest windykator. Jak dotychczas nie ma ona jednoznacznej podstawy prawnej do działania, nigdzie nie ma żadnych uregulowań prawnych dotyczących samej instytucji – windykatora.

Na pewno windykator musi działać zgodnie z prawem i w żaden sposób go nie przekraczać (jeszcze raz odwołuję się do wspomnianego wcześniej artykułu). Zawsze działania windykacyjne prowadzone przez windykatora pojmowałem, jako negocjacje. Bardzo dużo mówi się o technikach prowadzenia negocjacji windykacyjnych. Wspominałem już o tym, że przecież często pracodawcy, którzy chcą zatrudnić windykatorów, w ogłoszeniach o pracę piszą, że przyjmą negocjatorów terenowych. Negocjacje to główne narzędzie każdego windykatora. Z komornikiem zwykle nie dyskutuje się. Ma on do wykonania „robotę” i koniec kropka.

Ale czy windykator jest w takim razie już od razu na straconej pozycji „bo nic nie może?” Absolutnie nie. W zasadzie jestem za tym, aby były tworzone wręcz działy windykacyjne w firmach. Jestem za tym, aby windykatorem był jednocześnie pracownik tej firmy. Myślę, że podejście pracownika-windykatora byłoby zupełnie inne niż zewnętrznych firm windykacyjnych.

Należy pamiętać, że windykator – szczególnie ten będący jednocześnie pracownikiem firmy – powinien mieć dwa główne cele do zrealizowania. Obok wyegzekwowania zaległości również zachowanie dobrych relacji z dłużnikiem. Bo przecież nie powiedziane jest, że może być z niego jeszcze bardzo dobry partner w interesach. Jestem wręcz pewny, że taką „dobrą” robotę może zrobić windykator będący jednocześnie pracownikiem danej firmy. Daleki jestem od kwestionowania pracy firm windykacyjnych. Uważam nawet, że w wielu przypadkach są one bardzo potrzebne. Ale jakby nie patrzeć windykator-pracownik firmy może być lepiej zmotywowany.

Jest to jednak temat na oddzielny artykuł. Ja jednak chciałbym zająć się tylko niektórymi narzędziami wspierającymi proces windykacji należności. Aby była jasność w tym miejscu chciałbym zwrócić szczególną uwagę na to, że mowa jest o tzw. windykacji polubownej.

Te narzędzia wspomagające to m.in. rozmowy telefoniczne, które powinny być przeprowadzane systematycznie i z dużym profesjonalizmem. Kolejnym ważnym i często niedocenianym narzędziem są monity. Wielu wierzycielom wydają się nieskuteczne albo co najwyżej mało skuteczne. Uważam, że można je uczynić bardziej skutecznym biorąc pod szczególną uwagę następujące jego elementy: 1) dobranie odpowiedniego momentu, w którym monit może być wysłany do dłużnika. Piszę tu o wybraniu takiego momentu, w którym wysłany monit zrobi na dłużniku odpowiednie wrażenie, 2) zaplanowanie odpowiedniej strategii wysyłania monitów, 3)zamieszczenie w monicie elementów, które mogą spowodować przyspieszenie zwrotu należności, 4) odpowiednie sformułowanie treści monitu i przestrzeganie kilku innych zasad.

Kolejnym bardzo ważnym narzędziem w stosowaniu windykacji polubownej jest na pewno wizyta u dłużnika. Przy czym wizyty odbywane są po pierwsze w różnych miejscach (w miejscu zamieszkania dłużnika, w miejscu pracy czy wykonywanej działalności gospodarczej). Podczas takich wizyt koniecznie musi dojść do negocjacji pomiędzy dłużnikiem, a windykatorem, który działa oczywiście na zlecenie wierzyciela.

Zwracam szczególną uwagę na czynniki, które mają decydujący wpływ na skuteczność windykacji. To jest na pewno: 1) długość okresu przeterminowania zobowiązania. Sprawdzoną zasadą jest, że im „świeższe” zobowiązanie tym większe szanse na odzyskanie pieniędzy. Na pewno czas ma tutaj decydujące znaczenie na powodzenie windykacji, 2) wysokość dochodzonej zaległości, 3) aktualność posiadanych informacji na temat dłużnika i coś, co jest również szalenie ważne w podejmowaniu procesu windykacji. 4) konsekwencja w działaniu. Jeśli na przykład zapowiadamy wprowadzenie jakiejś sankcji to musimy być gotowi na jej wprowadzenie.

Zauważyłem, że ostatnio dość popularne stały się tzw. pieczątki prewencyjne. Ich treść zawiera ostrzeżenie, że np. brak zapłaty w terminie spowoduje naliczanie odsetek karnych lub nawet wszczęcie postępowania egzekucyjnego. Osobiście nie przesadzałbym z tymi pieczątkami. Owszem na niektórym kontrahencie wywrze ona zamierzony cel (zwłaszcza na tym, z którym już mieliśmy problem), ale nie jednego może ona nawet obrazić. Jeśli np. mamy do czynienia po raz pierwszy z kontrahentem i gdy otrzyma już na „dzień dobry” fakturę z pieczątką o takiej czy podobnej treści, to może go to skutecznie zniechęcić do dalszej współpracy.

Jest szereg uwarunkowań, od których zależy skuteczność windykacji. Śmiało można powiedzieć, że umiejętne przeprowadzenie procesu windykacji jest sztuką.
W jednym z artykułów pisałem, że dobry windykator musi posiadać wszechstronną wiedzę. Warto szkolić takich ludzi. Zapewniam, że inwestycja w ich szkolenie szybko się zwróci.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Monity jako podstawowe narzędzie windykacji

Monity jako podstawowe narzędzie windykacji

Autorem artykułu jest Jarek Ciesielski

Wezwanie do zapłaty (monit, upomnienie) stanowi niewątpliwie jedno z głównych narzędzi windykacyjnych. Czy jest jednak konieczne? Jak uczynić monit bardziej skutecznym?

Czasem wierzyciel zastanawia się, jaką drogę komunikacji z dłużnikiem (czyt. upominanie się o swoje pieniądze) wybrać? Oczywiście ma ich do wyboru wiele. Jednak procedury windykacyjne przewidują w pierwszej kolejności wysyłanie właśnie monitów – obok rozmowy telefonicznej i wizyty windykatora.

Najczęściej scenariusz powstawania zaległości wygląda tak. Kontrahenci podpisują umowę kontraktacyjną na dostawę towaru czy wykonanie jakiejś usługi. W umowie zostaje jasno określona data płatności faktury (ważne), która została już wystawiona. Zresztą dodatkowo termin płatności jest umieszczany na wystawionej fakturze. Data płatności jednak minęła, a pieniędzy na koncie nie ma. Wtedy wierzyciel dzwoni do dłużnika, a w słuchawce słyszy zapewnienia, że w ciągu najbliższych dni zaległość zostanie uregulowana. Pieniędzy jednak nadal nie ma na koncie wierzyciela, a dłużnik staje się od teraz coraz bardziej mniej uchwytny. Po prostu unika wszelkich kontaktów z wierzycielem. Kolejnym posunięciem powinno być wysłanie monitu.

Dobrze zredagowany monit i wysłany w odpowiednim czasie może okazać się skuteczny. Gdyby jednak tak nie było i z drugiej zaś strony zostały wyczerpane już niemal wszystkie sankcje, które można było zastosować w odniesieniu do dłużnika, a on w dalszym ciągu zalega z płatnościami, wtedy wierzyciel może zdecydować się na skierowanie sprawy do sądu. W obowiązku wierzyciela jest dołączenie do pozwu kopii wezwania do zapłaty.

Jeśli jednak tego nie zrobi, sąd wezwie go do uzupełnienia braku formalnego. Jasnym w tym momencie staje się fakt, że zachodzi wręcz konieczność wysłania monitu do dłużnika. Oczywiście istnieje swobodna decyzja wierzyciela co do wyboru sposobu prowadzenia rokowań z dłużnikiem. Jeśli jednak w wyniku biernego zachowania się dłużnika sprawa zostanie skierowana do sądu to koniecznym jest wysłanie do dłużnika wezwania do zapłaty.

Jeśli wierzyciel to zrobi to należałoby zadbać o to , aby monit był wysłany listem poleconym i należy zachować dowód nadania tego listu. Ja osobiście praktykowałem wysyłkę listu poleconego z dołączonym poświadczenie odbioru. Wraz z pozwem stanowiło to razem solidną dokumentację, którą można przedłożyć sądowi.

Należałoby pamiętać o tym, aby monit zawierał główne elementy, które będą go czynić jasnym i czytelnym dla dłużnika. Jest to przecież pisemne żądanie skierowane do dłużnika, w którym wierzyciel domaga się spełnienia określonego świadczenia we wskazanym (w tym monicie) terminie, w sposób w nim określony (np. wpłata na wskazane konto) i zapowiedź sankcji na wypadek nie spełnienia świadczenia.

W tym miejscu drobna uwaga. Otóż przy zapowiedzi sankcji należy mieć na uwadze przypadek, w którym tę sankcję będziemy w stanie wprowadzić. Będzie wtedy „okazja”, aby pokazać dłużnikowi naszą konsekwencję. Musimy być świadomi tego, że zapowiedziana sankcja zostanie zrealizowana. Wtedy monit okaże się skuteczny. Jeśli jednak tak nie będzie to rzeczywiście wysłane do dłużnika wezwanie do zapłaty stanie się nic nie znaczącą zwykłą kartką papieru, a wierzyciel przez brak konsekwencji stanie się mało wiarygodny. Dłużnik po prostu nie będzie respektował wszelkich prób wierzyciela, zmierzających do odzyskania należności. Należy pamiętać, że właśnie komornik poprzez między innymi swoją konsekwencję wzbudza u wielu dłużników respekt, a nawet strach.

Podam kilka wskazówek, jak sporządzić skuteczny monit?
– stosować krótkie zdania, ale w tonie raczej łagodnym,
– należy używać prostych, jasnych słów np. zamiast „proszę zaległość uregulować przekazując ją na konto…” to lepiej „proszę pieniądze wpłacić na konto nr…”
– w piśmie stosuj krótkie akapity (2 – 3 zdaniowe),
– układ pisma w stylu: wstęp – właściwa treść – zakończenie jest zbędny. Lepiej przejść od razu do właściwej treści.

W redagowaniu monitu ważną rzeczą jest dokładne określenie siebie jako wierzyciela (nazwa firmy, adres) – to może stanowić nagłówek pisma – i być może to zabrzmi paradoksalnie, ale uważam, że powinien być jasno wskazana osoba dłużnika. Uważam, że musi zachodzić absolutna jasność co do tego od kogo i do kogo jest kierowane wezwanie. Na pewno dzięki temu uniknie się pewnych ewentualnych nieporozumień.

W swej dotychczasowej pracy windykatora nauczyłem się między innymi tego, że każdego dłużnika trzeba traktować indywidualnie. W pewnym sensie też i monity powinny być redagowane indywidualnie do każdego dłużnika.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Pieczęć prewencyjna – fajna rzecz

Pieczęć prewencyjna – fajna rzecz

Autorem artykułu jest Michał Ciałoń

Firmy windykacyjne sprzedają usługę, która ma zdyscyplinować kontrahentów. Mało jest tak ciekawych rozwiązań.
Po co pieczęć na fakturze
Wystawiamy faktury i dodatkowo przybijamy pieczęć, na której jest napis „Wierzytelnościami zajmuje się firma windykacyjna XXX. Prosimy o terminowe płatności” albo coś w tym guście.
Używanie takiej pieczęci kosztuje firmę rocznie kilkaset złotych i ma dyscyplinować odbiorców do terminowych zapłat za wystawione faktury.
A może inaczej?
Takie straszenie naszego klienta nie jest moim zdaniem do końca w dobrym tonie. Można to zakomunikować inaczej. Np. przybić pieczątkę: „Polecamy usługi firmy XXX. Skutecznie pomaga spłacać długi.” Przy okazji mamy o czym z klientem pogadać, a windykator taniej nam policzy za usługi, jak dzięki nam zdobędzie nowych klientów.
Reklama Twoje firmy, za którą ci zapłacą – czyli superdochód
Która z firm nie chciałaby uruchomić skutecznej kampanii reklamowej z niskimi kosztami? Albo bezpłatnie? Albo, żeby jeszcze ci, co reklamują płacili jej za to kilkaset złotych rocznie? A firmy windykacyjne tak potrafią. Reklamują się na każdej fakturze swoich klientów i na tym jeszcze zarabiają. BRAWO!!!
Pomyśl – może uruchomisz coś podobnego dla siebie?
Są tacy, co zrobią ci reklamę, wyszkolą przedstawicieli handlowych i opłacą ich, znajdą ci klientów i jeszcze dołożą sporą premię….

Zapraszam do programu partnerskiego 4FILARY.pl. To miejsce wspólnego działania biznesowego, podnoszenia swoich kwalifikacji i zarabiania. Dostaniesz bezpłatnie specjalistyczną stronę www z narzędziami marketingowymi.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | 1 komentarz

Czego nie wie, a co powinien wiedzieć wierzyciel?

Czego nie wie, a co powinien wiedzieć wierzyciel?

Autorem artykułu jest Marek Zwoliński

artykularnia_import

Mamy dłużnika. Nieuczciwego dłużnika. Nie zwraca on swoich długów. Nie traktuje nas poważnie. Gdyby było inaczej, to przynajmniej starał by się zwrócić nasze pieniądze. Tak jednak nie jest.

Wreszcie uświadamiamy sobie, że to oszust. Co najmniej cwaniak. Zawodowy dłużnik. Dalsze rozmowy nie mają sensu. Wodzi nas za nos. Robi to świadomie. Przeciąga tylko czas. Myśli: „może zapomnimy, może nam się nie będzie chciało, może mu odpuścimy, może nie wiemy jak dochodzić swych praw w sądzie”. Drań. Żyje na cudzy koszt. Śmieje się z innych.

Mówimy sobie: „Koniec! Tak dalej być nie może! Dłużnik nie płaci dobrowolnie, zgodnie z umową, nadszedł więc czas, żeby zajął się nim sąd. Przecież niedługo nasze roszczenie się przedawni. A on przecież tylko na to czeka. Tylko sąd zmusi go do zapłaty długu. Tak, w sądzie znajdę pomoc.” „Wezwę go do zapłaty. Sporządzę pozew. W sądzie się już nie wywinie. Tak zrobię, i wreszcie odzyskam pieniądze.”

Wierzyciel składa więc pozew do sądu. Jest święcie przekonany, że skoro ma rację, to w sądzie wszystko pójdzie bez problemów. A rację ma. Przecież dłużnik nie chce oddać mu jego pieniędzy. Wszystko jest jasne. Żadnych wątpliwości. Sąd musi być po jego stronie. Wierzyciel wtedy jeszcze nie wie, że nie musi być tak łatwo, jak mu się wydaje. Nic nie jest takie oczywiste. Zwłaszcza w sądzie.

Tu panują inne reguły. Jakie? No właśnie. Wierzycielowi wydaje się to oczywiste. W sądzie przecież chodzi o sprawiedliwość. To musi być nadrzędna zasada. Jednak w praktyce wygląda to inaczej. To nie zawsze jest prawda. Tak to wygląda tylko z daleka. Tak myślą ci, którzy nie mieli jeszcze bezpośredniej styczności z wymiarem sprawiedliwości. Jak w takim razie wygląda rzeczywistość? Jaka jest prawda?

Prawda jest taka, że w sądzie najważniejszą zasadą jest formalizm, czyli procedura postępowania sądowego i nierozłącznie z nią związane zasady sporządzania pism procesowych. Dopiero później liczy się obiektywna prawda. Dopiero później liczy się kto ma rację. Wiedzą to ci, którzy z sądem mają do czynienia na co dzień.

Spełnienie wymogów formalnych to nie jest sprawa łatwa. To jest sprawa trudna.

W „Rzeczpospolitej” w artykule z dnia 11 sierpnia 2006 roku pt. „Formalności ważniejsze niż sprawiedliwość” napisano, że: „… Sprawa wpływa do sądu i zaczyna się polowanie na potknięcia. … Sądy przestają sprawować wymiar sprawiedliwości, a zajmują się badaniem rygorów formalnych”. Bardzo ważne jest obecnie zapewnienie prawidłowości formalnej pism składanych do sądu. Taki jest kierunek zmian w polskim prawie dotyczącym procedury cywilnej. Formalności są ważniejsze niż sprawiedliwość. Najpierw formalności potem dopiero sprawiedliwość. To jest podstawowa zasada, o której musi wiedzieć wierzyciel.

Dochodząc należności w sądzie musimy na każdym kroku o tej podstawowej zasadzie pamiętać. Musimy się więc do tej zasady dostosować. Nie mamy innego wyjścia. No chyba że nie chcemy odzyskać naszych pieniędzy. Ale to raczej nie wchodzi w grę. Trzeba składać do sądu poprawne pod względem formalnym pisma. To jest priorytet. Tylko wtedy mamy szansę na udowodnienie swoich racji. Musimy znać reguły bez których nie można skutecznie dochodzić należności w sądzie. Tylko wtedy mamy szansę na odzyskanie swoich pieniędzy.

W obowiązującym stanie prawnym, osobie rzadko mającej do czynienia z sądem, bardzo trudno sporządzić poprawne pismo procesowe. Pod adresem http://www.zdg.pl/wzory.htm znajdują się przykłady pism. Wzory tych pism przydadzą się każdemu, kto nie może polubownie doprowadzić do zapłaty przysługujących mu należności. Pomyśl tylko, kilkanaście pism niezbędnych do odzyskania swoich pieniędzy. Powinieneś sobie pomóc i skorzystać z gotowych wzorów pism procesowych. Powinieneś sobie pomóc i poznać także praktyczne wskazówki dotyczące dochodzenia należności przed sądem.

Pod adresem http://www.zdg.pl/windykacja.htm jest dostępny poradnik, w którym zawarte są rady niezbędne dla każdego, kto chce swoich należności dochodzić przed sądem. Jak to by było, gdyby nasze pisma były poprawne formalnie, a przed sądem należałoby udowodnić tylko naszą rację? Przecież o to powinno nam chodzić. Przecież to pozwoli nam odzyskać pieniądze od dłużnika. Wierzycielu warto żebyś wziął pod uwagę powyższe informacje.

Twoje pieniądze powinny znajdować się w Twoich rękach.

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Rozmowa z windykatorem terenowym ze spółki Raport

Rozmowa z windykatorem terenowym ze spółki Raport

Autorem artykułu jest Maciek

Zwykłemu Kowalskiemu, kontakt z windykatorem nie kojarzy się z niczym przyjemnym. Jak sądzisz dlaczego tak jest ?

Sądzę, że wynika to z tego, że część powstających w latach 90-tych firm windykacyjnych, zatrudniały osoby ze światka przestępczego, które za pomocą gróźb karalnych, stosowania …
Zwykłemu Kowalskiemu, kontakt z windykatorem nie kojarzy się z niczym przyjemnym. Jak sądzisz dlaczego tak jest ?

Sądzę, że wynika to z tego, że część powstających w latach 90-tych firm windykacyjnych, zatrudniały osoby ze światka przestępczego, które za pomocą gróźb karalnych, stosowania przemocy fizycznej i psychicznej starały się zastraszyć dłużnika i jego rodzinę, zmuszając ich tym samym do zapłaty. Wcześniej windykator kojarzył się z bandytą o pokaźnej posturze. Obecnie ten obraz ulega zmianie, jednak zostało jeszcze wiele do zrobienia, aby zmienić ten wizerunek

A jednak słyszałem, że w Twojej pracy zdarzają się podziękowania od osób, które windykujesz. Muszę przyznać, że brzmi to dość nieprawdopodobnie !

Nie tylko się zdarzają, ale są rzeczą codzienną i naturalną. Dłużnicy przede wszystkim dziękują za sposób przeprowadzenia u nich windykacji. Są wdzięczni za rozwiązanie ich problemów a także za wskazanie słusznej i właściwej drogi postępowania .

Na czym polega w takim razie profesjonalna, ale także etyczna relacja pomiędzy windykatorem a dłużnikiem ?

Dłużnik jest człowiekiem, który popadł w problemy finansowe i sam nie jest w stanie sobie z nimi poradzić . Moją rolą jest postawienie właściwej diagnozy oraz pomoc dłużnikowi w wyjściu z problemu. Windykator powinien wskazać dłużnikowi jedyną słuszną i właściwą drogę do załatwienia jego finansowego kłopotu. Powinien on także porozumiewać się z dłużnikiem w sposób jasny i zrozumiały.

Z tego co mówisz, wyłania się obraz takiego swoistego doradcy finansowego ale i życiowego dłużnika. W jaki sposób konkretnie pomagasz dłużnikowi ?

Moja pomoc polega na wysłuchaniu dłużnika i rozłożeniu długu na raty adekwatne do jego możliwości finansowych. Czyli ustalenie dogodnych terminów spłat a także przekazanie informacji gdzie i w jaki sposób dłużnik może dochodzić swoich spraw prywatnych, to jak sądzę spora pomoc. Osoby, które spotykam w swojej pracy, często nie wiedzą podstawowych rzeczy o możliwości zdobycia środków socjalnych, które często mogą poprawić ich sytuację materialną.

Czy windykator powinien być dobrym słuchaczem, a może nawet powiernikiem ?

Powinien być bardzo dobrym i cierpliwym słuchaczem. Dłużnicy ufają windykatorowi i zwierzają się z problemów osobistych. Należy zawsze o tym pamiętać , że taka rozmowa jest poufna i stanowi tajemnicę, a windykatorowi nie wolno zawieść zaufania dłużnika.

Coraz więcej Polaków żyje na kredyt. Jak sądzisz z iloma dłużnikami miałeś dotąd do czynienia w swojej pracy?

Nigdy ich nie liczyłem , ale spokojnie można mówić o tysiącach osób.

Czy masz jakiś obraz przeciętnego polskiego dłużnika, kim jest ?

Dłużnik to człowiek zagubiony w rzeczywistości. Stracił płynność finansową i oczekuje na windykatora , który przyjdzie mu z pomocą i pomoże rozwiązać jego problemy finansowe.

W Twojej pracy na pewno zdarzają się sytuacje niezwykłe – wzruszające, poruszające, zabawne. Mógłbyś przytoczyć niektóre z nich ?

Owszem, zdarzają się różne sytuacje. Trafił mi się np. dłużnik który schował się przede mną w sąsiednim pokoju a do rozmowy wysłał rodziców, którzy stwierdzili , że nie ma go w domu. Jednak po chwili rozmowy sami zawołali syna, aby podjął rozmowę, gdyż uznali że tak naprawdę to przyszedł człowiek , który chce mu pomóc. Po zakończeniu spotkania cała rodzina bardzo dziękowała za pomoc i sposób przeprowadzenia czynności windykacyjnych.

Zdarzył się także dłużnik po przejściach z innymi „windykatorami” – bandytami i początkowo bardzo agresywnie i nieufnie się zachowywał, jednak po chwili rozmowy zmienił się i przepraszał za swoje zachowanie, a po zakończeniu czynności był bardzo wdzięczny.

Takich i innych przypadków można by wymieniać wiele, bo każda wizyta jest inna i każdy dłużnik na swój sposób jest jedyny i oryginalny. Jedno jest na pewno ważne : warto pamiętać, że swoje zobowiązania należy spłacać. Dewiza która towarzyszy pracy w naszej firmie brzmi : Dług to sprawa honoru.

Więcej na temat windykacja wierzytelności na http://www.raportsa.pl

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Dochodzenie odszkodowań

Dochodzenie odszkodowań

Autorem artykułu jest Andrzej Kowal

Każdemu z nas – choć oczywiście nie życzymy tego nikomu – może zdarzyć się wypadek. Możemy być ofiarami jako kierujący pojazdem lub pieszy. Należy nam się wtedy odpowiednie zadośćuczynienie.
Na naszym rynku towarzystwa asekuracyjne prześcigają sie w oferowaniu różnorodnych ubezpieczeń. Czytając, słuchając lub oglądając ich spoty reklamowe, zdaje się, że prawie nic nie kosztują, a w razie nieszczęścia zostaniemy obsypani górą pieniędzy. Ale jak w kawale o rozdawaniu aut – wołg, na Placu Czerwonym, przekazywanym przez radio Erwewań, rzeczywistość jest zgoła inna. Górę pieniędzy, a i owszem, ale musimy wpłacić asekurantowi, a w razie wypadku towarzystwo nic nie chce zapłacić piętrząc coraz to nowe przeszkody przed ofiarą. Jedno trzeba im przyznać – nie żałują pieniędzy na… zatrudnianie prawników stwarzających właśnie te utrudnienia. Odszkodowania przekładane są ad kalendas graecas. Zrozpaczeni ludzie często załamują sie i rezygnują z należnych pieniędzy, widząc, że z tak potężną machiną nie wygrają. My proponujemy mieszkańcom Małopolski i Krakowa oczywiście, zwrócić się do specjalistów z centrum pomocy. Mając znakomitych prawników wyspecjalizowanych w tych sprawach postarają sie pomóc i odzyskać dla państwa należności, zgodnie z zawartą umową asekuracyjną. Tak samo otrzymacie Państwo pomoc jeżeli chcecie bezpośrednio od sprawcy ją uzyskać. I nie jest tu istotny jego status – osoba fizyczna, czy prawna – firma lub instytucja.

Centrum Pomocy dla poszkodowanych

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz

Faktoring i windykacja

Faktoring i windykacja

Autorem artykułu jest Miron Kłosek

Faktoring – cóż to takiego jest? Usłyszałam to pojęcie dziś rano w telewizji, ale niestety za późno włączyłam odbiornik i spóźniłam się na wyjaśnienie. Nie wiem, czy to przez moją słabą pamięć, ale wydaje mi się, że to jest jakieś nowe pojęcie, a może tylko mi się tak wydaje?
Faktoring – cóż to takiego jest? Usłyszałam to pojęcie dziś rano w telewizji, ale niestety za późno włączyłam odbiornik i spóźniłam się na wyjaśnienie. Nie wiem, czy to przez moją słabą pamięć, ale wydaje mi się, że to jest jakieś nowe pojęcie, a może tylko mi się tak wydaje? Niech no pomyślę… faktoring, faktoring… co to może być? Chyba jednak nic nie wymyślę – lepiej to sprawdzić! No i udało mi się znaleźć pojęcie faktoring w Internecie – tutaj jak powszechnie wiadomo – jest wszystko! I bardzo dobrze, bo przynajmniej nie trzeba szperać po różnych książkach, wystarczy usiąść przed komputerem i wpisać w wyszukiwarkę poszukiwane hasło. Ale wrócę teraz do tego, cóż to jest ten cały faktoring. Otóż jak się okazało jest to kompleksowe narzędzie, które wspomaga zarządzanie należnościami. I jednak dowiedziałam się też, że faktoring, to wcale nie jest nowe pojęcie, bo kiedyś był on uważany za alternatywę kredytu. Chyba już nawet rozumiem dlaczego nie kojarzyłam tego pojęcia. W końcu kredyt chyba bardziej wybił się na naszym polskim rynku finansowym… Przeglądając wyniki wyszukiwania dowiedziałam się również, że faktoring coraz częściej może monitorować spływ należności, z czym wiąże się również i windykacja. To pojęcie jest już mi bardziej bliskie. Nie mniej muszę przyznać, że nie miałam do tej pory osobistej styczności z indykatorem – i całe szczęście. Bo windykacja to przecież nic innego jak dochodzenie własności oczywiście przy pomocy środków, które określone zostały w przepisach prawnych obowiązujących w danej chwili. Windykacja, o której słyszałam do tej pory, to windykacja polubowna. Polega ona na monitowaniu dłużnika, co w ostateczności doprowadzić powinno do spłaty należności. Wydawało mi się zawsze, że windykatorzy mają w sumie łatwą pracę. Mam nawet znajomego jednego windykatora, który muszę przyznać nie wygląda na zbyt zmęczonego swoją pracą. Jednak okazuje się teraz, że nie wszyscy chcą oddawać należności tak łatwo. Dlatego też istnieje windykacja sądowa. Dzięki której na mocy nakazu zapłaty wydanego przez sąd możliwe jest wszczęcie egzekucji komorniczej.

Wyszukiwarka KRS – szybka i darmowa wyszukiwarka informacji o podmiotach w KRS

Artykuł pochodzi z serwisu www.Artelis.pl

Opublikowano Bez kategorii | Dodaj komentarz